Chrzciny: Ignacy

Muszę się czymś pochwalić – ludzie do mnie wracają! We wrześniu 2016 roku spędziłam trochę czasu z Oliwią i Łukaszem (i Tosią, która akurat wtedy była jeszcze w brzuchu :D) przy okazji ich ślubu. A tegoroczny wrzesień przynióśł nam chrzciny w ich rodzinie, ale nie o Tosię chodzi, bo ta już dzielnie przemierza świat ciekawska wszystkiego. Mowa o długowłosym Ignacym, który uwielbia obiektyw, a na swoje chrzciny przyjechał z rodzicami aż z Islandii. Co mogę powiedzieć? Głośne DZIĘKI :D!